Freemax Galex Pro – Jak sprawdza się na codzień?

0
1435
Freemax Galex Pro

Freemax pośród obecnej konkurencji ma poprzeczkę postawioną dosyć wysoko. Przez ostatni miesiąc korzystałam z ich poda Freemax Galex Pro. Jak sobie poradził na tle innych? Sprawdźmy to.

O dokładnej specyfikacji urządzenia możecie przeczytać tutaj.

Budowa


Zacznijmy od wyglądu – sam rozmiar urządzenia jest dużym atutem. Dzięki lekko „kanciastej” obudowie przyjemnie i pewnie trzyma się go w dłoni. Sam wkład jest na tyle wysoki, że widzimy cały czas ilość pozostałego płynu, a także ciężko jest przypadkowo go odpiąć od magnesu i upuścić na ziemię. Podczas użytkowania nie wypadł mi ani razu z urządzenia, a w innych podach miałam nieprzyjemność doświadczać tego dość często. Ustnik w nim nie sprawiał żadnego dyskomfortu, choć osobiście jestem zwoleniczką tych standardowych, okrągłych. Zaletą jest, że w Freemax’ie jest świetnie dopracowany do vapowania.
Uzupełnianie płynu w nim odbywa się przez delikatne „przełamanie” ustnika i wciśnięcie butelki do otworu oznaczonym czerwoną gumką. Jednak delikatnie to słabe określenie. Trzeba użyć trochę więcej siły niż w przypadku np. Vaporesso Luxe Q. Czasami bałam się o uszkodzenie go, na szczęście nie przytrafiło mi się to ani razu. Przy uzupełnianiu wkładu małymi butelkami 10ml nie miałam żadnych problemów. Jednak gdy użyłam butelki od jednego z Longfilli gdzie dzióbek do nalewania był delikatnie większy od standardowych, to już musiałam się lekko siłować aby wyjąć go. Wycieków przez cały okres użytkowania nie doświadczyłam. Delikatnie pocił się, ale pamiętajmy że to jest normalne i wystarczy od czasu do czasu przeczyścić urządzenie choćby suchym ręcznikiem papierowym. Ja tak naprawdę zrobiłam to jedynie raz po miesiącu używania, co uważam za świetny wynik.

Ładowanie i czas użytkowania

Szkoda, że producent zdecydował się zastosować baterię o pojemności tylko 800mAh. Niestety ekran, oraz dodatkowy wyświetlacz RGB z boku poda sprawiał, że jedno naładowanie wystarczało na około 8 godzin przy nieco intensywniejszym korzystaniu. RGB oczywiście można wyłączyć, ale chyba nie po to jest aby nie przyciągało uwagi. Mimo wszystko nie było to aż takim problemem, ponieważ ładuje się bardzo szybko.
Cieszę się bardzo, że producent zainstalował dodatkową blokadę na przycisk. Osobiście korzystałam z niego jedynie poprzez automatyczne zaciąganie, przycik służył mi tylko od czasu do czasu, do regulacji mocy. Jednak niestety nie raz napotkałam problem podczas uzupełnaniu kartridża płynem. Gdy przełamywałam ustnik, pod reagował jakbym zaciągała się i zaczynał zapodawać moc na grzałkę. Przez to czasem przepalała się nieco szybciej.

Zespół grzewczy

Jednak przejdźmy do najważniejszego – czyli smaku. Na Freemax Galex Pro korzystałam zarówno z soli nikotynowych, jak i przygotowanych przeze mnie aromatów, oraz Longfilli. Muszę przyznać, że nawet przy bardzo słodkich płynach zespół grzewczy radził sobie bardzo dobrze. Zazwyczaj sole niestety przepałały mi grzałki na innych urządzeniach w ciągu niecałego tygodnia. Tutaj grzałki 0.8Ω z niezmienionym smakiem działały przez 2 tygodnie bardzo dobrze. Osobiście ta oporność podpasowała mi dużo bardzej od 1.0Ω. Te już przepalały się dużo szybciej i smak miałam wrażenie, że był bardziej „płaski”.
Smakowo muszę przyznać, że Freemax Galex Pro trzyma bardzo podobny poziom do Lost Vape Ursa Nano. Jednak w Lost Vape wkłady przepalały mi się zawsze bardzo szybko, dlatego tą wojnę z pewnością wygrywa Freemax.
Minusem jedynie dla mnie jest, że nie mamy żadnej kontroli nad przelotami powietrza w urządzeniu.

Podsumowanie

Czy poleciłabym Freemax Galex Pro? Z pewnością tak! Urządzenie przyciąga uwagę swoim wyglądem, oraz zmieniającym kolory napisem „Galex PRO”. Pod jest mega prosty w obsłudze i nawet początkujący vaperzy poradzą sobie bez problemu. Jeżeli nie przeszkadza Ci niewielka pojemność akumulatora, a szukasz urządzenia oddającym dobrze smak płynów to będziesz zadowolony z niego. Minusów podczas używania naprawdę było niewiele, a Galex Pro na pewno zostanie ze mną jako urządzenie po które będę sięgać jako pierwsze.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here