VOOPOO Vinci POD – Czy to będzie pogromca NOVO?

0
532

Gdy VOOPOO zapowiedziało VINCI POD’a, byłem pewien, że to kolejny odgrzewany kotlet. Ku mojemu zdziwieniu, gdy dostałem go tylko w ręce, od razu zmieniłem zdanie. Okazuje się być całkiem przyjemnym i solidnie wykonanym urządzeniem.

Kolorystyka jest bardzo ciekawą opcją. Praktycznie wszystko utrzymane jest tutaj w bardzo eleganckim wyglądzie. Do testów trafił mi się kolor Dazzling Line i musze przyznać, że jestem pod wrażeniem tego sprzętu na żywo.

Wykonanie jest świetne w każdym detalu urządzenia. Kolorowe panele wykonane są techniką 3ch warstw nałożonych na siebie. Dodatkowo, warto tutaj dodać coś co mnie urzekło czyli podświetlany napis „GENE”. To on sygnalizuje stany urządzenia, podświetla się podczas ładowania, zaciągania lub migając sygnalizuje o błędach. Tak mały detal, a bardzo dobrze się to komponuje w całości.

Od spodu licząc: warstwa z kolorem, transparentna warstwa holo, odporna na uderzenia i zarysowania warstwa z gradientem. Całość tworzy wyśmienitej jakości panel, który zostanie doceniony przez nie jednego użytkownika.

Nie myślałem, że tak prosta rzecz, jak regulacja przelotu powietrza, mnie zachwyci. Natomiast jakości wykonania tego malucha, po prostu nie można się oprzeć. Mały suwak umieszczony po boku daje dosyć sporą możliwość regulacji. Bardzo restrykcyjny MTL lub poluzowany, wręcz wpadający w RDL. Na co się zdecydujesz? Zależy tylko od Ciebie.

Od spodu został umieszczony port USB typu C, który jak widać ma bardzo dobre spasowanie. Jestem fanem umieszczania portu w podach od spodu, ze względu na wygode. Pamiętajcie, że maleńkie i lekkie urządzenia nie miały by prawa bytu z portem od boku. Bateria jaka umieszczona jest w środku to pojedyńcze ogniwo o pojemności aż 800 mAh. Według producenta, powinno to wystarczyć na cały dzień użytkowania. Tutaj bym wstrzymał się od tego stwierdzenia, bo osobiście wieczorem musiałem już podłączyć pod ładowarkę. Natomiast warto zaznaczyć, że ładowanie do pełna to mniej niż 40 minut.

Pierwsze na co zwróciłem uwagę podczas wyjęcia kardridża, to przelot powietrza który jest ograniczony przez 3 dziurki? Aż musiałem zaposiłkować się stroną producenta by to zrozumieć.

Okazuje się, że w tak małym kardridżu, mieści się świetny i przede wszystkim działający, system odzyskiwania skroplonego liquidu. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który lubi wycieki. Tutaj wszystkie skropliny mają pozostać w kardridżu, pomiędzy dolną jego częścią a samą grzałką. Gdy następuje kolejne zaciągnięcie, to automatycznie zaciąga się też do grzałki właśnie te skropliny. Warto tutaj dodać, że VOOPOO w pełni wierzy w ten system. To widać po wyglądzie rynny urządzenia. W momencie gdyby doszło do pełnego zalania, najzwyczajniej w świecie przestał by wykrywać zaciągnięcie. Na szczęście tutaj nie zaobserowowałem takiego negatywnego zjawiska.

Jeżeli chodzi o odczucia smakowe, to można śmiało stwierdzić, że producent wchodzi na całkiem nowy poziom. Dotychczasowe pody konkurencji zostawia mocno w tyle. Nawet na największym przelocie powietrza wciąż smak jest świetny.

Słodzenia już było dosyć sporo, czas ponarzekać. Gumka przez która nalewa się liquid, nie wygląda najsolidniej. Zastanawiam się czy pierwsza przepali się grzałka, czy urwie gumka. Z racji, że to zbyt nowy sprzęt to nie zdążyłem ani do tego, ani do drugiego doprowadzić. Zatem wytrzymałość najgorsza nie jest. Sposób na którym trzyma się kardridż też nie jest moim ulubionym. Nie ma tu magnesu, a jedynie na wcisk. Musze z niechęcią przyznać, że faktycznie trzyma dosyć solidnie, ale podchodze z dystansem do tego rozwiązania.

Czas na porównanie wielkości do obecnych dominantów rynku. Po kolei POD’y:
VooPoo Vinci POD, SMOK Novo 2, SMOK Nfix

Przy wielkości kardridży, VOOPOO zdecydowanie jest najmniejszym z nich, natomiast sam ustnik jest znacznie wygodniejszy. Jeżeli chodzi o gabaryty, mieści się on pomiędzy NOVO 2 a Nfixem. To czego nie zobaczycie na zdjęciu, to waga. Tutaj wypada on znacznie ciężej. Wykonany jest solidnie, co oznacza też brak plastiku, a to natomiast ciągnie za sobą większą wage. Czy to źle? Absolutnie nie. Dzięki temu czuć, że nie jest to kolejny plastikowy POD, a zdecydowanie coś lepszego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here