Freemax Marvos T 80W – recenzja okiem brutalnego użytkownika

0
1838
marvos_t

Marvos T wprowadzony na rynek przez chińskiego producenta Freemax to przedstawiciel linii stick-podów. Klasyczny wygląd sticka jest połączony z wymiennym kartridżem, dzięki czemu nie zwala z nóg ceną i jest prosty w obsłudze. Jak wygląda użytkowanie go na co dzień?

Unboxing

Marvos T box

W pudełku znajdziemy wszystko to, co może nam się przydać, czyli kabel USB-C, instrukcję użytkowania, zasilanie, kartridż i dwie grzałki: 0,15 Ω i 0,25 Ω. Całość jest poukładana ładnie i składnie.

Wygląd

Marvos T

Marvos T wygląda przeciętnie. Ot, estetyka sticka z wymiennym kartridżem. Raczej nie zwróciłabym na niego uwagi w vape shopie. Przeszłam też obojętnie koło jego zapowiedzi. Warto jednak zaznaczyć, że ciekawe wrażenie robi lakier. Do testów otrzymałam czarną wersję kolorystyczną i bardzo ucieszył mnie fakt, że jest to czerń matowa.

Marvos T lakier

Plusy zaczęłam dostrzegać po około tygodniu użytkowania. Obchodzę się ze sprzętem brutalnie. Należę do tych waperów, którzy e-papierosa wrzucają do jednej kieszeni wraz z kluczami, telefonem, słuchawkami i całą resztą przydatnych gratów. Marvos T spadł mi ze stołu dobrych kilka razy. Kolejnych kilka razy przebiegł po nim pies. Oraz w porannym pośpiechu ja. I co? I nic. Nie widać żadnych uszczerbków lakieru czy zarysowań. Zadrapań nie ma nawet na logo sprzętu. Doskonała opcja dla estetów.

Zasilanie

Ogniwo o pojemności 3000 mAh przy używaniu grzałek 0,25 Ω najczęściej niestety nie wystarcza mi na cały dzień. Warto jednak wspomnieć, że premix o pojemności 60 ml zużywam na Marvosie T w 2-3 dni, więc sumarycznie wynik jest niezły. Przy przeciętnym korzystaniu z e-papierosa 3000 mAh powinno spokojnie wystarczyć na cały dzień wapowania. Ładowanie przez USB typu C rzeczywiście pozwala na naładowanie urządzenia w około półtorej godziny.

Niewątpliwą zaletą Marvosa T jest fire button. Chodzi płynnie i nie wygląda na to, aby miał się wyrobić. Aż chce się go klikać! Wbudowana dioda LED informuje zarówno o poziomie naładowania urządzenia (pojedyncze kliknięcie), jak i o ustawionych watach (kliknięcie 3 razy pozwala na zmianę trybu). Więcej na ten temat poczytacie tutaj.

Kartridż i grzałki

Marvos T nie powala smakiem. Już na pierwszy rzut okiem stwierdziłam, że ma on robić wrażenie wielkością chmury i dokładnie tak jest. Przy grzałkach 0,15 Ω, ustawieniu trybu watów „hard” i maksymalnym otworzeniu airflow, chmura jest bardzo duża. Podobnie konsumpcja liquidu, który z kartridża o pojemności ponad 4 ml schodzi w oczach. Otwieranie airflow w mniejszym stopniu nie sprawia, że staje się ono RDLem; dalej jest to potężny DTL. Niemniej regulacja przelotu powietrza bywa przydatna, na przykład jeśli ma się ochotę na wyciągnięcie z liquidu nieco większej ilości smaku.

Bardzo podoba mi się możliwość zmiany ustnika o standardzie 810 na inny. Tych, którzy martwią się o gubienie go, uspokajam: po miesiącu ustnik jest nadal tam, gdzie był przy unboxingu. Łatwo go zatem wyczyścić, gdy zachodzi taka potrzeba, oraz wymienić, kiedy się wyszczerbi lub zwyczajnie znudzi. Nie odczułam żadnego plucia liquidem ani nieprzyjemnego cieknięcia płynu do ust.

Napełnianie kartridża odbywa się przez silikonową zaślepkę umieszczoną na jego spodzie. Przez ponad 4 tygodnie nie udało mi się jej wyrwać, naderwać, rozerwać ani uszkodzić w jakikolwiek inny sposób. Jest miękka, dzięki czemu nie trzeba się z nią szarpać i łatwo jest odsłonić otwór do nalewania płynu. Na minus to, co zwykle w sprzętach napełnianych od dołu: podciekanie liquidu. Ma on tendencje do skraplania się. Przetarcie papierowym ręcznikiem spodu kartridża i górnej części zasilania pomaga w utrzymaniu urządzenia nie tylko w czystości, ale i sprawności technicznej.

Podsumowanie

Freemax

Freemax Marvos T trochę do mnie przemawia, a trochę nie. Bardzo lubię mocno chmurzące, sub-ohmowe e-papierosy i to muszę zaliczyć jako jego niewątpliwą zaletę. Ładowanie przez USB typu C, wygląd po miesiącu obijania się o klucze oraz stabilność kartridża i ustnika to kolejne atuty. Urządzenie jest bardzo dobrze spasowane. Nic w nim nie lata, nie klekocze i nie szura.

Na minus z pewnością szybkość zużywania płynu i oddanie smaku. Niestety jeśli jesteście fanami dużej chmury, musicie się liczyć z większymi wydatkami na premixy. Sprzęty DTL stosunkowo często mają też problem z dobrym oddaniem smaku.

Jest to bardzo dobra opcja dla osób, które wiele wymagają od wyglądu e-papierosa. Jeśli są przy okazji fanami dużej chmury, tym lepiej. Freemax Marvos T to wart uwagi, sub-ohmowy stick-pod, który na pewno znajdzie miejsce w mojej kolekcji jako sprzęt do zadań specjalnych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here